Toyota gubi się w komunikatach i sama sobie przeczy. Dziś rano Polska Agencja Prasowa puściła informację, że Toyota Motor Corp. obniży produkcję w Polsce i Wielkiej Brytanii, bo rekordowe ceny ropy naftowej i spowolnienie gospodarcze wpływają na spadek globalnego popytu na auta.- Firma obetnie jedną z dwóch dziennych zmian w zakładach w Wielkiej Brytanii i Polsce w dalszej części tego roku - poinformował wiceprezes Toyoty, Takeshi Uchiyamada.
Toyota obniżyła w czwartek swoje prognozy sprzedaży aut w 2009 r. Zgodnie z nimi sprzedaż wzrośnie w przyszłym roku do 9,7 mln aut z szacowanych na ten rok 9,5 mln - podał japoński koncern w komunikacie. Wcześniej Toyota szacowała, że sprzedaż jej samochodów wzrośnie w 2009 r. do 10,4 mln z 9,85 mln w 2008 r.
Informacja dostępna jest tutaj.
Można się spodziewać tego, jaki był rezonans tej informacji. Więc kilka godzin później pojawiła się kolejna informacja. Według niej, w związku z mniejszą ilością zamówień ze strony montowni samochodów w Wielkiej Brytanii nastąpią zmiany w poziomie produkcji fabryki Toyota Motor Industries Poland w Jelczu- Laskowicach (produkuje się tam dwulitrowe silniki benzynowe i jednostki Diesla 2.2).
Nie oznacza to jednak zmian w zatrudnieniu, wynika ze słów Grzegorza Górskiego, przedstawiciela spółki Toyota Motor Manufacturing Poland. - Aby dostosować system produkcji do obecnego poziomu zamówień i utrzymać miejsca pracy, od 15 września do 7 listopada br. produkcja będzie odbywała się tylko w ramach jednej zmiany. Po tym okresie wracamy do produkcji na dwie zmiany - dodał Górski. Całość jest tutaj.
Więc zwolnień nie ma, a Takeshi Uchiyamada opowiada bzdury. Toyota. Chyba, że to Grzegorz Górski opowiada nieprawdę. W każdym razie wiadomości sobie przeczą. Wysoko postawieni pracownicy Toyoty sobie przeczą.
Co ciekawe, Grzegorz Górski wyraźnie podkreślił, że fakt ten nie spowoduje żadnych zwolnień. - Zamierzamy potraktować ten okres jako kolejną okazję do podniesienia kwalifikacji swoich pracowników. Przygotowujemy program różnorodnych szkoleń - zarówno na terenie naszej fabryki jak i poza nią - na przykład w E-GPC (European Global Production Center) - centrum szkoleniowym Toyoty zlokalizowanym w Wlk.Brytanii.
Innym rozwiązaniem jest okresowa praca, dla zainteresowanych tą formą członków załogi, w innych fabrykach Toyoty w Europie. Powyższe działania były konsultowane i zaakceptowane przez związki zawodowe. Tak więc czekamy na kartki z życzeniami od szczęśliwych byłych pracowników fabryki Toyota Motor Industries Poland w Jelczu- Laskowicach, a już niebawem szczęśliwych pracowników w innych zakładach Toyoty… Tyle, że recesja ma być globalna…
czwartek, 28 sierpnia 2008
sobota, 23 sierpnia 2008
Toyota - brand rozszczepiony
Jak to jest, wykorzystywać jedną markę przez kilka, niezależnych od siebie i kiepsko współpracujących firm? Odpowiedzi na to udziela Toyota w Polsce. Samochód Toyota, który kupisz w Polsce sprzeda ci niezależny diler samochodów, który rządzi się własnym prawem i standardem. Możesz też wziąć leasing w firmie, która używa nazwy Toyota, ale nie ma nic wspólnego ani z dilerem, który używa nazwy Toyota, ani z firmą która sprowadza nowe samochody Toyota do Polski (tak, tak, te słynne japońskie z nazwy samochody składane w Turcji lub Wielkiej Brytanii z podzespołów produkowanych m.in. w Polsce…).
Oto kilka firm Toyota w Polsce:
Toyota Motor Poland - oficjalny dystrybutor samochodów i części zamiennych, Toyota Motor Manufacturing Poland - producent manualnych skrzyń biegów i silników benzynowych, Toyota Motor Industries Poland - producent silników Diesla, Toyota Bank Polska - dostawca usług finansowych, Toyota Leasing Polska - dostawca usług leasingowych... Do tego kilkunastu niezależnych dilerów na terenie kraju, którzy nie mają wspólnego standardu, ani zasad współpracy z Toyota Motor Poland (próbuje takowy dokument bezskutecznie do dwóch miesięcy uzyskać, ale nikt mnie nie chce poinformować, jakie są obowiązki ASO w tej korporacji...)
Toyota to korporacja, która teraz produkuje domy z prefabrykatów. Pewnie tam też inna firma odpowiada za dach, inna za ściany. Deweloper, który będzie używał nazwy Toyota tez nie będzie miał żadnego wpływu na produkcję. Ale marka jest tylko jedna…
Toyota to marka, która święci swój triumf marketingowy – z fatalną obsługą, rozproszoną odpowiedzialnością. Toyota to ryzyko na odpowiedzialność klienta.
Oto kilka firm Toyota w Polsce:
Toyota Motor Poland - oficjalny dystrybutor samochodów i części zamiennych, Toyota Motor Manufacturing Poland - producent manualnych skrzyń biegów i silników benzynowych, Toyota Motor Industries Poland - producent silników Diesla, Toyota Bank Polska - dostawca usług finansowych, Toyota Leasing Polska - dostawca usług leasingowych... Do tego kilkunastu niezależnych dilerów na terenie kraju, którzy nie mają wspólnego standardu, ani zasad współpracy z Toyota Motor Poland (próbuje takowy dokument bezskutecznie do dwóch miesięcy uzyskać, ale nikt mnie nie chce poinformować, jakie są obowiązki ASO w tej korporacji...)
Toyota to korporacja, która teraz produkuje domy z prefabrykatów. Pewnie tam też inna firma odpowiada za dach, inna za ściany. Deweloper, który będzie używał nazwy Toyota tez nie będzie miał żadnego wpływu na produkcję. Ale marka jest tylko jedna…
Toyota to marka, która święci swój triumf marketingowy – z fatalną obsługą, rozproszoną odpowiedzialnością. Toyota to ryzyko na odpowiedzialność klienta.
wtorek, 19 sierpnia 2008
Załamanie cen na rynku używanych aut - leasing w tarapatach
Gospodarka w tarapatach, to na ogół gospodarka prokliencka – czyli coś, z czym Toyota w Polsce obecnie sobie zupełnie nie radzi... Mam nadzieję, że rynek samochodowy w Polsce zacznie w końcu zwracać uwagę na klienta końcowego, bo jego zyski są coraz mniejsze.
Auta sprzedawane przez firmy leasingowe i zarządzające flotami są o 10-30 proc. tańsze niż przed rokiem. Nowi klienci tych firm muszą się jednak liczyć ze wzrostem miesięcznych czynszów - pisze "Gazeta Prawna".
Jak wynika z przytaczanych przez gazetę danych firmy LeasePlan auta po leasingu sprzedawane są teraz nawet o 10-30 proc. taniej niż rok temu. Spadek wartości aut po leasingu jest skutkiem kryzysu na rynku używanych aut w Polsce. Mocna złotówka powoduje, że opłacalny jest import aut z zagranicy. Umożliwia także obniżkę cen nowych aut.
- Mamy załamanie cen na rynku używanych aut w Polsce. Podobnie jest w całej Europie - mówi gazecie Tomasz Stelter, odpowiedzialny za sprzedaż używanych aut w LeasePlan.
Dla firm leasingowych i zarządzających flotami to załamanie cen jest szczególnie dotkliwe, bo powszechnie uznaje się, że sprzedawane przez nie samochody są dużo bardziej wyeksploatowane, niż te od osób prywatnych.
Konsekwencją niższych cen jest niższa wartość rezydualna samochodu obliczana przez firmy leasingowe i ,co za tym idzie, wyższa rata miesięczna dla biorącego samochód leasing.
Skutki załamania cen na rynku samochodów używanych odbiją się bardzo szybko na sprzedaży nowych samochodów. Wtedy nawet nowa polityka cenowa Toyoty nie wystarczy. Kiedy nie da się już konkurować ceną, Toyota przypomni sobie, że to klient końcowy wybiera samochód i płaci za niego. Doczekamy się nowej, świetlanej ery szacunku dla konsumenta...
Auta sprzedawane przez firmy leasingowe i zarządzające flotami są o 10-30 proc. tańsze niż przed rokiem. Nowi klienci tych firm muszą się jednak liczyć ze wzrostem miesięcznych czynszów - pisze "Gazeta Prawna".
Jak wynika z przytaczanych przez gazetę danych firmy LeasePlan auta po leasingu sprzedawane są teraz nawet o 10-30 proc. taniej niż rok temu. Spadek wartości aut po leasingu jest skutkiem kryzysu na rynku używanych aut w Polsce. Mocna złotówka powoduje, że opłacalny jest import aut z zagranicy. Umożliwia także obniżkę cen nowych aut.
- Mamy załamanie cen na rynku używanych aut w Polsce. Podobnie jest w całej Europie - mówi gazecie Tomasz Stelter, odpowiedzialny za sprzedaż używanych aut w LeasePlan.
Dla firm leasingowych i zarządzających flotami to załamanie cen jest szczególnie dotkliwe, bo powszechnie uznaje się, że sprzedawane przez nie samochody są dużo bardziej wyeksploatowane, niż te od osób prywatnych.
Konsekwencją niższych cen jest niższa wartość rezydualna samochodu obliczana przez firmy leasingowe i ,co za tym idzie, wyższa rata miesięczna dla biorącego samochód leasing.
Skutki załamania cen na rynku samochodów używanych odbiją się bardzo szybko na sprzedaży nowych samochodów. Wtedy nawet nowa polityka cenowa Toyoty nie wystarczy. Kiedy nie da się już konkurować ceną, Toyota przypomni sobie, że to klient końcowy wybiera samochód i płaci za niego. Doczekamy się nowej, świetlanej ery szacunku dla konsumenta...
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Toyota nie zna kursu walut
Odnoszę wrażenie, że Toyota znowu oszukuje konsumentów. Toyota to taka firma, która produkuje narzędzia tkackie, domy z prefabrykatów i samochody. Toyota w Polsce nie odpowiada na e-maile, a jej pracownicy w rozmowach telefonicznych i na forach internetowych obrażają klientów w imię nowej, orientalnej troski o gospodarkę w dobie nadchodzącej recesji.
Oto w swoich materiałach reklamowych Toyota Motor Poland daje nam do zrozumienia, ze jeśli obniży ceny swoich samochodów od 7 do 16%, to ceny nowych samochodów w Polsce zrównają się cenom europejskim. Tymczasem szybki wzrost wartości złotego do euro powoduje, że reklama mija się z prawdą. Polecam artykuł „Wyciskanie grosza z klienta. Czemu nic nie tanieje?” w Gazecie Wyborczej.
Jak piszą w tym artykule Maciej Samcik, Andrzej Kublik, Marcin Bojanowski: "Rok temu za jedno euro płaciliśmy 3,8 zł, dziś - mniej niż 3,3 zł. Kilka dni temu kurs europejskiej waluty otarł się nawet o poziom 3,2 zł. Teoretycznie więc w sklepach powinny znacznie potanieć wszystkie towary sprzedawane z krajów strefy euro. Czy potaniały? Najbardziej poczuliby to w kieszeniach Polacy kupujący w salonach nowe samochody.
Od czterech lat, kiedy weszliśmy do UE, ustalane w złotych ceny nowych aut prawie się nie zmieniły. Jednak po ich przeliczeniu na euro okazuje się, że ceny nowych aut w Polsce stały się jednymi z najwyższych w całej UE. Tę drożyznę spowodował szybki wzrost wartości złotego do euro. Auto, które trzy lata temu kosztowało 50 tys. zł, przy kursie euro ok. 4 zł było warte 12,5 tys. euro. Dziś te same 50 tys. zł jest warte aż 15,1 tys. euro.
Koncerny motoryzacyjne zareagowały na moc złotego dopiero w lipcu i zaczęły ogłaszać znaczne przeceny katalogowych cen pojazdów. Ale nie zrobiły tego dobrowolnie. Zostały do tego zmuszone, kiedy dilerzy w Niemczech zaczęli kusić polskich kierowców autami, których ceny w euro były niższe niż w polskich salonach".
Policzcie więc sami, ile naprawdę powinny kosztować samochody w Polsce, żeby zrównać się cenom europejskim. Toyota wierzy w to, że jesteśmy debilami bez umiejętności posługiwania się kalkulatorem walutowym.
Oto w swoich materiałach reklamowych Toyota Motor Poland daje nam do zrozumienia, ze jeśli obniży ceny swoich samochodów od 7 do 16%, to ceny nowych samochodów w Polsce zrównają się cenom europejskim. Tymczasem szybki wzrost wartości złotego do euro powoduje, że reklama mija się z prawdą. Polecam artykuł „Wyciskanie grosza z klienta. Czemu nic nie tanieje?” w Gazecie Wyborczej.
Jak piszą w tym artykule Maciej Samcik, Andrzej Kublik, Marcin Bojanowski: "Rok temu za jedno euro płaciliśmy 3,8 zł, dziś - mniej niż 3,3 zł. Kilka dni temu kurs europejskiej waluty otarł się nawet o poziom 3,2 zł. Teoretycznie więc w sklepach powinny znacznie potanieć wszystkie towary sprzedawane z krajów strefy euro. Czy potaniały? Najbardziej poczuliby to w kieszeniach Polacy kupujący w salonach nowe samochody.
Od czterech lat, kiedy weszliśmy do UE, ustalane w złotych ceny nowych aut prawie się nie zmieniły. Jednak po ich przeliczeniu na euro okazuje się, że ceny nowych aut w Polsce stały się jednymi z najwyższych w całej UE. Tę drożyznę spowodował szybki wzrost wartości złotego do euro. Auto, które trzy lata temu kosztowało 50 tys. zł, przy kursie euro ok. 4 zł było warte 12,5 tys. euro. Dziś te same 50 tys. zł jest warte aż 15,1 tys. euro.
Koncerny motoryzacyjne zareagowały na moc złotego dopiero w lipcu i zaczęły ogłaszać znaczne przeceny katalogowych cen pojazdów. Ale nie zrobiły tego dobrowolnie. Zostały do tego zmuszone, kiedy dilerzy w Niemczech zaczęli kusić polskich kierowców autami, których ceny w euro były niższe niż w polskich salonach".
Policzcie więc sami, ile naprawdę powinny kosztować samochody w Polsce, żeby zrównać się cenom europejskim. Toyota wierzy w to, że jesteśmy debilami bez umiejętności posługiwania się kalkulatorem walutowym.
poniedziałek, 4 sierpnia 2008
Toyota i ePR
Pracownicy Toyoty nadal zaskakują mnie swoją niekompetencją. Nikt mi nic nie odpisuje i nie odpowiada ze strony internetowej Toyoty Motor Poland na moje zapytania, w których próbuję pojąć ich zawiłą logikę traktowania klienta.
Udzielam się wiec na forach internetowych, coraz bardziej przerażony i zafascynowany absurdem, na który się natykam… Rozmowy wniosły trochę nowego – już wiem, że firma Toyota w przeciwieństwie do całego rynku motoryzacyjnego ukryła pod słowem DILER autoryzowane stacje obsługi. Usability to pojęcie jeszcze nie znane w korporacyjnym słowniku Toyota Motor Poland.
Wracając jednak do niekompetencji pracowników Toyoty i współpracujących z nimi dilerów. Dużo istnieje teorii na temat tego, jak korporacje powinny, a w jaki sposób nie powinny komunikować się poprzez Internet. Nie chce mi się tu pisać o kanonach ePR. Jak ktoś chce, to odsyłam tutaj: http://www.goldenline.pl/forum/today-tomorrow-toyota/365468/s/3 , a już szczególnie tutaj: http://www.goldenline.pl/forum/today-tomorrow-toyota/365468/s/4 .
Nie będę się tłumaczył z tego, że wykorzystałem wątek poświęcony czemuś zupełnie innemu po to, żeby dać ujście swojej frustracji.
Lekceważenie Toyoty przechodzi bowiem wszelkie granice – jestem dla nich powietrzem:D
Ale to co wyrabiają w Internecie pracownicy TMPL zaskakuje mnie bardziej, niż lekceważenie.
Udzielam się wiec na forach internetowych, coraz bardziej przerażony i zafascynowany absurdem, na który się natykam… Rozmowy wniosły trochę nowego – już wiem, że firma Toyota w przeciwieństwie do całego rynku motoryzacyjnego ukryła pod słowem DILER autoryzowane stacje obsługi. Usability to pojęcie jeszcze nie znane w korporacyjnym słowniku Toyota Motor Poland.
Wracając jednak do niekompetencji pracowników Toyoty i współpracujących z nimi dilerów. Dużo istnieje teorii na temat tego, jak korporacje powinny, a w jaki sposób nie powinny komunikować się poprzez Internet. Nie chce mi się tu pisać o kanonach ePR. Jak ktoś chce, to odsyłam tutaj: http://www.goldenline.pl/forum/today-tomorrow-toyota/365468/s/3 , a już szczególnie tutaj: http://www.goldenline.pl/forum/today-tomorrow-toyota/365468/s/4 .
Nie będę się tłumaczył z tego, że wykorzystałem wątek poświęcony czemuś zupełnie innemu po to, żeby dać ujście swojej frustracji.
Lekceważenie Toyoty przechodzi bowiem wszelkie granice – jestem dla nich powietrzem:D
Ale to co wyrabiają w Internecie pracownicy TMPL zaskakuje mnie bardziej, niż lekceważenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)