Samochód mi trzeszczy i stuka. Podejrzewam łożyska lub przegub, ale przecież się nie znam i znać nie muszę. Jednak trzeszczeć nie powinien. Ale to niezawodna Toyota, która ma tylko niecałe 50 000 przebiegu i kilkanaście miesięcy żywotności, więc nie musze się przejmować tym, że coś słyszę. Toyoty się chyba nie serwisuje i nie naprawia - przynajmniej w Polsce, bo nie ma gdzie...
Toyota miała jednak stłuczkę. Diler, który mi półtora roku wcześniej sprzedał samochód nie ma czasu – nie zapisze mnie nawet w kolejce, bo i tak ma dużo roboty. Bo Toyota sprzedaje samochody, jak świeże bułeczki. Ale bułeczki się zjada, a nieświeże bułeczki wyrzuca – samochodem zaś chciałbym jeździć dłużej, niż kilka miesięcy.
Toyota Motor Poland nie chce pamiętać, że posiadanie samochodu wiąże się z obsługą posprzedażową. Nie interesują ich klienci, którzy już kupili samochód. Wysyłam e-maile, na które nie dostaję odpowiedzi, więc tak sobie myślę, jak napisałem wyżej...:D W dyskusji, która wywiązała się pomiędzy mną, a pracownikiem TMPL na jednym z serwisów social network dowiedziałem się jednak, że mogę zadzwonić do działu obsługi klienta TMPL.
Zadzwoniłem. Potwierdziłem swoją opinię o tym, że dilerzy Toyoty sprzedają samochody, naprawiają tyle, ile się da, ale trzeba czekać. Długo czekać. Czasami nawet nie informują o tym, ile czasu trzeba czekać. Jedyne co mi zaproponowano, to listę ASO – ponoć w Polsce jest 60 punktów. Jeszcze nie wiem, czy będzie to lista dilerów, czy ASO.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz