Nie należy kopać leżącego, tym bardziej, że świąteczna atmosfera unosi się w powietrzu. Ale kilka faktów warto jednak tutaj przytoczyć.
Kryzys, który dotknął przede wszystkim największe inwestycje – moce napędowe nie istniejącego od kilku miesięcy tzw. wolnego rynku nie ominął też koncernu Toyoty. Gigant poinformował, że koncern Toyota Motor spodziewa się pierwszej straty operacyjnej od 70 lat, czyli od 1938 roku - rok po tym jak koncern został założony.
Toyota spodziewa się straty operacyjnej rzędu 150 miliardów jenów, czyli 1,7 miliarda dolarów, za rok rozliczeniowy kończący się 31 marca – jest to wielki zwrot wobec 2,3 bilionów jenów (czyli 28 miliardów dolarów) zysku operacyjnego w roku ubiegłym. Tylko w Stanach Zjednoczonych w listopadzie 2008 roku sprzedaż samochodów marki Toyota spadła o 33,9 procenta.
To ważny moment dla Toyoty i jej klientów. Psująca się renoma marki i jej obsługi posprzedażowej stanowi wyraźne zagrożenie dla pozycji koncernu samochodowego.
Można próbować kryzys odreagować na klientach – np. poprzez takie instytucje, jak Toyota Leasing Polska. Instytucja wysyła fakturę pocztą z datą płatności do 10 dnia miesiąca, w którym została wystawiona. Faktura do klienta dociera 13 dnia owego miesiąca – płatność następuje więc po terminie płatności. Toyota Leasing Polska żąda więc od każdej nieopłaconej faktury kary w symbolicznej kwocie 50 złotych polskich. Działanie śmieszne, ale doraźnie ratujące wyniki finansowe. Docelowo – odejście wielu klientów.
Toyota może też stać się instytucją służebną. Prosić rządy państw o wsparcie, wysłać swoich pracowników na ulice, by żebrali na rzecz koncernu. Toyota wszystko może.
Może też zdefiniować oczekiwania swojego klienta i wyjść im naprzeciw.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz